W sobotę w Łodzi dojdzie do starcia o Superpuchar Polski piłkarzy ręcznych pomiędzy Industrią a Orlen Wisłą Płock. Trener kieleckiego zespołu Krzysztof Lijewski przyznaje, że przed tak ważnym meczem serce bije mocniej. Drużyna, mimo osłabień, zapowiada walkę o obronę trofeum.
Sezon 2026/2027 w polskiej piłce ręcznej rozpoczyna się od niezwykle prestiżowego akcentu. W łódzkiej Atlas Arenie aktualny mistrz Polski, Industria Kielce, zmierzy się ze zdobywcą Pucharu Polski, Orlen Wisłą Płock. Rywalizacja ta od lat elektryzuje kibiców, a sobotnie starcie będzie trzecią edycją meczu o Superpuchar. Kielczanie bronią trofeum, które przed rokiem wywalczyli po dramatycznej serii rzutów karnych.
Dla nowego szkoleniowca Industrii, Krzysztofa Lijewskiego, który zastąpił na stanowisku Tałanta Dujszebajewa, będzie to debiut w roli pierwszego trenera na progu nowego sezonu. – Tak, serce bije na pewno szybciej przed takimi meczami i momentami – przyznał otwarcie Lijewski. – Natomiast trzeba zachować spokój, tę zimną krew. Wiemy, jaka jest stawka tego meczu, że to jest inauguracja sezonu. Bronimy tego trofeum. Jesteśmy też aktualnymi mistrzami Polski, zdajemy sobie też sprawę, jakie są oczekiwania wobec nas. Ale chłopcy są też świadomi tego i sami nie mogą się doczekać tego spotkania – zaznaczył szkoleniowiec.
Kielczanie podchodzą do rywalizacji zmagając się z poważnymi problemami kadrowymi. W Łodzi na pewno nie zagrają kontuzjowani: Milorad Bakić, Arkadiusz Moryto, Szymon Sićko oraz Michał Olejniczak. Pod znakiem zapytania stoi też występ Piotra Jędraszczyka, który w ostatnim sparingu doznał bolesnego obicia żeber. Ponadto do pełni sprawności po marcowej operacji kręgosłupa powoli wraca Luka Klarica. – Na pewno nie mam zbyt komfortowych warunków do pracy. W ostatnich tygodniach wypadło mi kilku zawodników i to kluczowych – przyznał trener. Mimo to Lijewski nie szuka usprawiedliwień. – Musimy grać tym, co mamy. Kontuzja jednego zawodnika i jego pech, to jest potencjalne szczęście jego konkurenta z pozycji – mówił popularny „Lijek”.
W kieleckiej ekipie doszło latem do prawdziwej rewolucji – odeszli m.in. bracia Alex i Daniel Dujshebaev, a do klubu dołączyło sześciu nowych graczy. Ta sytuacja wymusiła zmianę stylu gry na szybszy. Rozgrywający Aleks Vlah podkreśla, że czuje zaufanie trenera.
– Mam dużo swobody i mogę zagrać tak jak chcę. Bardzo mi to pasuje – nie ukrywał słoweński szczypiornista. Vlah przyznał jednak, że braki kadrowe utrudniają treningi.
– Nie mamy odpowiedniej ilości zawodników na treningu, nie możemy grać 6 na 6 na całym boisku i tutaj jest problem. Ale z tego co mamy, musimy wyciągnąć wszystko co najlepsze – powiedział rozgrywający Industrii.
Niezwykle zmotywowany przed sobotnim pojedynkiem jest lewoskrzydłowy kieleckiego zespołu, Piotr Jarosiewicz. – Nastawienie jest bojowe i nie mogę się doczekać tego meczu, bo najchętniej chciałbym go rozegrać już dzisiaj. Roznosi mnie, bije również mocniej serce – zapowiedział szczypiornista.
Jarosiewicz uważa, że kluczem do pokonania stabilnej kadrowo Wisły Płock będzie walka i determinacja, które stawia wyżej niż czystą taktykę. – Jak to mówi trener, taktyka taktyką, ale ważne, żeby grać w piłkę ręczną, żeby bić się o każdy centymetr parkietu, o każdą piłkę. Wola walki i chęć wygranej przeważa nad taktyką – mówił przed sobotnią konfrontacją 28-latek.
Zawodnik zdaje sobie sprawę z odpowiedzialności. – Trofeum jest trudniej obronić, niż go zdobyć po raz pierwszy – podkreślił lewoskrzydłowy Industrii. Dodał, że zawodnicy codziennie szlifują rzuty karne, by w razie potrzeby powtórzyć zeszłoroczny triumf.
Sobotnie spotkanie o Superpuchar Polsk rozpocznie się w Łodzi o godz. 19.
fot. Łukasz Rysiak







