Kolendowicz: Jestem zachwycony tym, jak ta drużyna jest zbudowana pod względem mentalności - wKielcach.info - najważniejsze wiadomości z Kielc

Kolendowicz: Jestem zachwycony tym, jak ta drużyna jest zbudowana pod względem mentalności

Przeczytaj także

Robert Kolendowicz zaliczył zwycięski debiut w roli trenera Korony Kielce. W sobotę jego drużyna pokonała GKS Katowice 1:0. – To zasługa zespołu. Jestem zachwycony tym, jak ta drużyna jest zbudowana pod względem mentalności. To jest sukces drużynowy – powiedział szkoleniowiec „żółto-czerwonych”.

Korona wygrała 1:0 po golu Camilo Meny z 70. minuty. W pierwszej połowie karnego Bartosza Nowaka zatrzymał Xavier Dziekoński. W końcówce Kielczanie nie wykorzystali dwóch dobrych okazji na zamknięcie wyniku. – Chciałbym pogratulować mojej drużynie. Widziałem zaangażowanie, dążenie do wygrania. To mi zaimponowało. Mówiliśmy dużo o takich wartościach w szatni w ostatnich dniach. Jestem zadowolony z tego, jaką widziałem Koronę. Zwyciężyć z GKS-em nie jest łatwo. To świetny, dobrze zorganizowany zespół. My zapracowaliśmy na trzy punkty charakterem, koroniarską tożsamością i jakością indywidualną. Mieliśmy trochę szczęścia. Wybroniony karny, ale też umiejętności Camilo Meny – wyjaśniał Rober Kolendowicz.

Znów kunsztem indywidualnym popisał się Camilo Mena. – Camilo to jeden z najlepszych skrzydłowych w naszej lidze. Cieszę się, że to pokazuje, potwierdza. Przeciwko niemu gra się bardzo ciężko jeden na jeden. Na gola zapracował cały zespół, bo wcześniej kilka dobrych działań z naszej strony. Cieszę się, że go mam – nie ukrywał szkoleniowiec „żółto-czerwonych”.

Bardzo dużo dali zmiennicy. Środek pola uporządkował Simon Gustafson, a w końcówce kluczowy okazał się Bartłomiej Smolarczyk. –  Chcieliśmy w ten sposób zarządzać wynikiem. GKS-a w końcówce wpuszcza swoich wysokich zawodników w pole karne. Dlatego pojawił się Bartek Smolarczyk. Mieliśmy ten wariant w swoim planie na mecz. Spełnił swoje zadanie, podobnie jak inni rezerwowi – tłumaczył Robert Kolendowicz.

W sobotę widzieliśmy wyżej ustawionego Kamila Jakubczyka. – Jego ustawienie wynikało z planu na spotkanie. Chciałem wykorzystać jego intensywność, sposób rozumienia gry. Spełnił swoje zadania. Jeśli chodzi o prowadzenie piłki i zdobywanie przestrzeni to topowy piłkarz. W momentach przejściowych miał pełną zgodę na takie zachowania. Pewnie mógł zagrywać czasami wcześniej, ale też na nim rywale zarobili żółte kartki – tłumaczył 46-latek, który był również zadowolony z zachowania czystego konta.

– Trochę zmieniliśmy sposób bronienia. Jest jeszcze parę rezerw. Chcemy grać na zero jak najczęściej. Przeciwko takiemu rywalowi broni się ciężko. Daliśmy jednak radę.

Robert Kolendowicz nie ukrywał również radości z powrotu na ławkę trenerską. – Trochę odzwyczaiłem się od ławki. Emocje były duże. Fajnie jest wrócić do pracy. Miniony czas był miniony. Kocham piłkę nożną, kocham być członkiem zespołu i kocham wygrywać – zakończył.

Przeczytaj także