Korona kończy sezon w Krakowie. Dalej ma o co grać – chodzi o pieniądze dla klubu - wKielcach.info - najważniejsze wiadomości z Kielc

Korona kończy sezon w Krakowie. Dalej ma o co grać – chodzi o pieniądze dla klubu

Przeczytaj także

Korona Kielce kończy sezon 2025/26 wyjazdowym meczem z Cracovią. Podopieczni Jacka Zielińskiego mają o co grać, bo w przypadku zwycięstwa mogą przesunąć się na miejsca 9-10, co będzie oznaczało lepszy wynik niż przed rokiem, a także większe pieniądze dla klubu. – To nie jest czas na eksperymenty. Jedziemy zagrać o pełną pulę – przekonuje szkoleniowiec „żółto-czerwonych”.

Korona zapewniła sobie ekstraklasowy byt po ubiegłotygodniowym zwycięstwie z Widzewem Łódź na Exbud Arenie. Przed ostatnią kolejką utrzymania nie jest pewna Cracovia, która ma na koncie 41 punktów, czyli o jeden mniej od „żółto-czerwonych”.

Tabela jest mocno spłaszczona. W przypadku zwycięstwa, Korona może przesunąć się nawet na dziewiąte miejsce, jeśli swoich meczów nie wygrają Radomiak Radom, Pogoń Szczecin i Motor Lublin. Porażka będzie oznaczała obsunięcie na 14. lokatę. – Do Krakowa jedziemy po to, aby powalczyć o pełną pulę. To ostatni mecz, ale jego wynik może zmienić końcowy obraz tabeli. Mamy o co grać, bo to dodatkowe pieniądze dla klubu. To nie czas na eksperymenty. Jedziemy zagrać w najsilniejszym składzie. Naszym przedsezonowym celem było zajęcia miejsca między 6-10. Zwycięstwo pozwoli go zrealizować – wyjaśnia Jacek Zieliński, trener kieleckiej drużyny.

Doświadczony szkoleniowiec wraca na stadion przy ulicy Kałuży, na którym spędził najwięcej czasu podczas swojej kariery trenerskiej. W dwóch podejściach prowadził Cracovię przez blisko pięć lat. – Nie mogę powiedzieć, że nie zwracam uwagi na mecze z Cracovią. Spędziłem tam bardzo fajnych pięć lat. Pracowałem tam z bardzo fajnymi zawodnikami i świętej pamięci profesorem Januszem Filipiakiem. Teraz stoimy jednak po dwóch stronach barykady. Każdy walczy o swoje – przekonuje Jacek Zieliński.

Cracovia zanotowała udany start sezonu, ale później było już tylko gorzej. W tym roku wygrała tylko dwa mecze. 20 kwietnia doszło do zmiany na stanowisku trenera. Słoweńca Lukę Elsnera zastąpił Bartosz Grzelak, który zdobywał doświadczenie szkoleniowe w Szwecji i na Węgrzech. W czterech meczach pod jego wodzą drużyna zanotowała cztery remisy. Ostatnio prowadziła z Motorem w Lublinie 3:1, ale skończyło się wynikiem 3:3.

– Nie będę oceniał Cracovii. Wolę skupić się na swojej drużynie. Zmierzymy się z dobrym zespołem, który szczególnie u siebie jest bardzo groźny. Znam atmosferę stadionu przy Kałuży. Wiem, jak kibice potrafią ponieść drużynę do walki. Mają swoje trudne chwile i słabsze momenty, ale to dalej mocna ekipa – wyjaśnia szkoleniowiec „żółto-czerwonych”.

W ostatnim spotkaniu Korona zagrała pod bardzo dużą presją. Osiągnęła swój nadrzędny cel, jakim było utrzymanie. Jacek Zieliński podkreśla, że drużyna chce pójść za ciosem.

– Najlepsze mecze gramy pod presją. Tego zbytniego luzu, to bym się bardziej obawiał. Tutaj nie ma czegoś takiego, że jest jakieś rozluźnienie. Na treningach dalej widać taką „sprężarkę” i konsolidację. Każdy chce pokazać się z jak najlepszej strony. Za chwilę pięciu naszych zawodników wyjeżdża na zgrupowania. To dla nich okazja, aby udowodnić trenerom, że są w dobrej formie – tłumaczy Jacek Zieliński.

W tym tygodniu była jednak okazja do wprowadzenia odrobiny luzu. W środę drużyna spotkała się na wspólnym grillu na działce u Wiktora Długosza.

– Ten zespół jest fajnie poskładany, w środku panuje dobra atmosfera. Chłopcy chcieli się spotkać na obiedzie grillowym i porozmawiać. Po meczu nie będzie na to czasu. To świadczy o tym, jaka wytworzyła się między nimi więź – mówi trener Korony.

Jacek Zieliński ma do dyspozycji wszystkich zawodników, chociaż pod największym znakiem zapytania stoi występ Wiktora Długosza, który zmagał się z urazem mięśniowym. Ostatnio na lewym wahadle bardzo dobrze poradził sobie Hubert Zwoźny, który perfekcyjnie wywiązywał się z zadań defensywnych, zatrzymując Mariusza Fornalczyka.

– Graliśmy bardzo trudne spotkanie. Gdybyśmy nie odnieśli zwycięstwa. To moglibyśmy pożegnać się z ekstraklasą. Udało się i teraz jedziemy do Krakowa po trzy punkty. Wiemy, w jakim położeniu jest Cracovia. To jednak nie nasz problem i chcemy sięgnąć po zwycięstwo, aby przesunąć się w tabeli – przekonuje Hubert Zwoźny.

Sobotni mecz w Krakowie, podobnie jak cała 34. kolejka, rozpocznie się o godz. 17.30.

Przeczytaj także