– Drużyna bardzo dobrze zareagowała na sobotnią porażkę z Płockiem. Wstaliśmy z kolan. Od początku mecz potoczył się pod nasze dyktando – powiedział Krzysztof Lijewski, drugi trener Industrii Kielce po wygranym meczu w Kaliszu.
W pierwszym ćwierćfinale Orlen Superligi drużyna z Kielc wygrała 37:21. Szybko objęła prowadzenie. Długo utrzymywała cztery, pięć bramek przewagi.
Gospodarze starali się walczyć, ale w drugiej połowie mogli być tylko tłem dla faworyzowanego rywala, który postawił mocne warunki w obronie, a na dodatek dobry dzień mieli bramkarze. Klemen Ferlin i Adam Morawski zanotowali łącznie 18 obron. – Prowadziliśmy od pierwszej minuty. Gospodarze mieli problem, aby przedostać się na szósty metr, dlatego próbowali oddawać więcej rzutów z dystansu. W ataku mieliśmy przestoje. Nie potrafiliśmy zamieniać na bramki naszych wszystkich sytuacji. Piotr Wyszomirski i Krzysztof Szczecina grają jednak na wysokim poziomie od wielu lat. Potrafią odbijać. Musimy popracować nad tym, aby lepiej rozgrywać przewagę. W drugiej części wyglądało to lepiej. Podkręciliśmy tempo. Byliśmy też bardziej skuteczni, co przełożyło się na wysoką wygraną – tłumaczył Krzysztof Lijewski, który w środę poprowadził Industrię Kielce pod nieobecność chorego Tałanta Dujszebajewa.
Kiedy kielczanie złapali odpowiedni rytm, zaczęli „odjeżdżać” w błyskawicznym tempie. – Do 40. minuty Kalisz grał z nami praktycznie jak równy z równym, bo mieliśmy cztery, pięć bramek przewagi. Później pokazaliśmy naszą siłę. Mocna obrona, kontrataki. Zrobiliśmy to i wynik jest okazały. Podeszliśmy z szacunkiem do rywala. Wygraliśmy tak jak chcemy. Teraz chcemy wygrać wszystko do końca sezonu. Jeśli tak będzie, odzyskamy mistrzostwo i głęboko w to wierzymy – przyznał Piotr Jarosiewicz, skrzydłowy Industrii Kielce.
Sobotni rewanż w Hali Legionów rozpocznie się o godz. 18.








