Zieliński: Pogoń pokazała nam na czym polega pragmatyzm - wKielcach.info - najważniejsze wiadomości z Kielc

Zieliński: Pogoń pokazała nam na czym polega pragmatyzm

Przeczytaj także

– Pogoń pokazała nam na czym polega pragmatyzm w piłce nożnej. Cóż z tego, że mieliśmy większe posiadanie, wykreowaliśmy więcej sytuacji, a gra była toczona pod nasze dyktando… jak mecz skończył się wynikiem 0:2 – powiedział Jacek Zieliński, trener Korony Kielce po spotkaniu w Szczecinie.

Korona przerwała swoją wyjazdową serią na stadionie, który do tej pory nie przynosił jej zbyt dużo powodów do radości. W pierwszej połowie na boisku było dużo walki, ale mało sytuacji. Obie drużyny były dobrze zorganizowane. Dłuższy fragment z inicjatywą miała Korona, ale to gospodarze tuż przed zejściem do szatni strzelili gola. Na listę strzelców wpisał się Maciej Wojciechowski. W drugiej części „żółto-czerwoni” potrafili zepchnąć rywali do głębszej defensywy, ale mieli mało klarownych okazji. Pięć minut przed końcem „Portowcy” ustalili wynik za sprawą Paula Mukairu. –  Rywale wykorzystali chwile naszej słabości. Ta druga bramka bardzo boli. Widać było, że złapaliśmy odpowiedni rytm. Byliśmy bardzo blisko pola karnego, szukaliśmy swoich sytuacji. Niestety, nic nie wpadało. Musimy przełknąć bardzo gorzką pigułkę – tłumaczył Jacek Zieliński.

Najlepszymi zawodnikami Korony na boisku byli skrzydłowy. Michael Ameyaw i Camilo Mena wygrali sporo pojedynków, jednak mieli problemy z dograniem dobrych piłek, to nie wynikało tylko z ich winy. – Zabrakło nam naszej obecności w polu karnym przeciwnika. Przy akcjach oskrzydlających, których było naprawdę dużo, mieliśmy tam za małą liczbę zawodników. Była zbyt duża przerwa między atakującymi a dwójką środkowych pomocników. Brakło większej obecności w szesnastce. Każdy dodatkowy zawodnik mógł być tym zagrożeniem. Popełniliśmy grzech zaniechania – nie ukrywał Jacek Zieliński.

Pod koniec pierwszej połowy Korona dała się zaskoczyć w bardzo prosty sposób. Najpierw pojedynek przegrał Kamil Jakubczyk, a następnie przy interwencji zawahali się Wiktor Długosz i Slobodan Rubezić, co wykorzystali rywale. – Uczulaliśmy się na szybkie wznowienia stałych fragmentów gry rywali, na wejścia Paul Mukairu. Do tej pory dobrze odcinaliśmy go od zagrań. Brak decyzyjności. Jeden spojrzał na drugiego, a za chwilę wyciągaliśmy piłkę z siatki. To był duży błąd – przyznał szkoleniowiec „żółto-czerwonych”.

W przyszłą niedzielę Korona zagra na wyjeździe z Lechem Poznań.

Przeczytaj także