W tej chwili nie jest znana tożsamość mężczyzny, który strzelał na rynku w Krakowie. Był ubrany w ubranie ala wojskowe, posługiwał się bronią długą typu wojskowego – poinformowała rzecznik Komendy Wojewódzkiej Policji w Krakowie podinsp. Katarzyna Cisło. Wskazała, że w jego samochodzie znaleziono bardzo dużo sztuk innej broni i amunicję. W strzelaninie w Krakowie zginęło 6 osób, 15 zostało rannych, w tym policjanci.
AKTUALIZACJA. POLICJA: Sprawca zdarzenia z Rynku Głównego w Krakowie jest obywatelem Rzeczpospolitej Polskiej. Dementujemy informację o śmierci policjanta oraz o poszukiwaniu kolejnego sprawcy. Jedyny znany sprawca zdarzenia jest w rękach policji.
Jak przekazała w TVN 24 rzecznik Komendy Wojewódzkiej Policji w Krakowie podinsp. Katarzyna Cisło napastnik, który strzelał na Rynku Głównym w Krakowie został zatrzymany.
– Policjanci oddali do niego strzały. On odpowiedział ogniem w kierunku policjantów. W efekcie został zatrzymany. Jest ranny. Został przewieziony do jednego z krakowskich szpitalu – podała podinsp. Cisło.
Dodała, że w tej chwili nie jest znana jego tożsamość. – Mężczyzna był ubrany w ubranie ala wojskowe, posługiwał się bronią długą typu wojskowego; mógł to być karabinek samopowtarzalny AR-15. W jego samochodzie zabezpieczono wiele sztuk innej broni i amunicję – poinformowała podinsp. Cisło.
Z relacji fotoreportera współpracującego z PAP wynika, że mężczyzna uciekał przed policją. Na skrzyżowaniu z ul. Dietla miał zderzyć z białym samochodem. Wówczas wyskoczył z pojazdu i otworzył ogień do funkcjonariuszy.
W jego bagażniku znaleziono m.in. plecak wojskowy, zasobniki oraz bagnet.
W strzelaninie w Krakowie zginęło 6 osób, 15 zostało rannych, w tym policjanci.
Trwa akcja ratunkowa. Na Rynku lądował śmigłowiec LPR. Szef MSWiA: Jeden z policjantów rannych w wyniku zdarzeń w Krakowie z raną postrzałową; stan drugiego bardzo ciężki: trzy rany postrzałowe, trwa operacja.
Z relacji świadków wynika, że około godz. 15 rozpędzony samochód wjechał na płytę Rynku Głównego w Krakowie. W jego środku siedział zamaskowany napastnik, który z broni palnej zaczął strzelać do ludzi. Ci zaczęli uciekać, chować się w pobliskich kawiarniach i restauracjach oraz bramach.
Policja, straż miejska i straż pożarna nakazały, by wszystkie osoby, które tam przebywały albo schowały się do okolicznych restauracji, albo ukryły w uliczkach, które dochodzą do Rynku Głównego, by zapewnić sobie bezpieczeństwo.








