W sobotnim meczu 8. serii LOTTO Superligi, Industria Kielce pokonała na wyjeździe KGHM Chrobrego Głogów 39:34. Przez 60 minut spotkanie było bardzo zacięte.
Krzysztof Lijewski zabrał na Dolny Śląsk 13 zawodników. Wolne dostał Dejan Milosavljev. Od początku kielczanie dobrze spisywali się w obronie. Po sześciu minutach prowadzili 5:1.
Gospodarze nie zamierzali się poddawać. Wykorzystali dwa błędy „żółto-biało-niebieskich”. Sami potrafili podkręcić tempo w obronie. W efekcie, błyskawicznie wrócili do gry. W 10. minucie Industria Kielce prowadziła „tylko” 6:5.
Podopieczni Krzysztofa Lijewskiego mieli sporo problemów z upilnowaniem obrotowych. W 16. minucie KGHM Chrobry doprowadził do remisu 10:10, a kilka chwil później na prowadzenie wyprowadził go Paweł Paterek.
Kielczanie odskoczyli na plus dwa, ale gospodarze znów doprowadzili do wyrównania. W 21. minucie, przy stanie 13:13, o przerwę poprosił Krzysztof Lijewski. Po nim na środku rozegrania pojawił się Piotr Jędraszczyk, a swojego czwartego gola zdobył Kirył Rabczyński.
Kielczanie znów wypracowali dwie bramki przewagi. Starali się grać szybko w drugie lub trzecie tempo. W zespole gospodarzy rozrzucał się Paweł Paterek. W samej końcówce pierwszej części mistrzowie Polski spisali się lepiej po obu stronach boiska i mimo gry w osłabieniu, schodzili do szatni przy wyniku 21:18. Obie drużyny zanotowały ponad 70-procentową skuteczność w ataku.
Po przerwie na środku kieleckiej drużyny grał Michał Olejniczak. Szybko zapisał na swoim koncie dwie bramki. Po przerwie w końcu więcej do powiedzenia mieli bramkarze. Adam Morawski i Rafał Stachera urządzili sobie festiwal skutecznych interwencji. Mistrzowie Polski nie mogli zdobyć gola przez… sześć minut. W końcu, w 40. minucie, na 26:23 z karnego trafił Aleks Vlah.
Kilka chwil później na boisku pojawił się Kacper Kaleta. KGHM Chrobry ciągle trzymał się w meczu. Gospodarze grali z niezwykłą energią. Jak w transie bronił Rafał Stachera. W 44. minucie gracze Witalija Nata wyprowadzili kontrę, zakończoną golem Rafała Kosznika i złapali bezpośredni kontakt (27:28).
Za chwilę kielczanie pogubili się w obronie, a w odpowiedzi kapitalną bramkę zaliczył Paweł Paterek. Gospodarze mogli wyjść na prowadzenie, ale nie zdołali wykorzystać szansy.
Niespełna kwadrans przed końcem o czas poprosił Krzysztof Lijewski. Po nim jego zawodnicy wywalczyli karnego. Znów do siatki trafił Aleks Vlah. W 49. minucie Słoweniec ponownie nie pomylił się z siódmego metra i było 31:29. Następnie na plus trzy do pustej bramki rzucił Arciom Karaliok.
Siedem minut przed końcem mistrzowie Polski prowadzili 35:31, ale wtedy przyszło im grać w podwójnym osłabieniu.
Gospodarze nie powiedzieli ostatniego słowa. Cztery minuty przed końcem zmniejszyli straty do dwóch bramek. Kolejne trafienia zaliczyli Michał Olejniczak i Aleks Vlah, co pozwoliło ponownie złapać głębszy oddech. Z gradacji kar czerwoną kartkę otrzymał Theo Monar.
W środę, w ostatnim meczu przed przerwą reprezentacyjną, Industria Kielce zagra u siebie z Kolstad Handball.
KGHM Chrobry Głogów – Industria Kielce 34:39 (18:21)
Kielce: Morawski, Kaleta – Jarosiewicz 1, Latosiński, Rabczyński 4, Olejniczak 4, Vlah 11, Jędraszczyk, Bos 2, Yusuf, Kounkoud 5, Karaliok 8, Monar 4







